Filozofia

Ciałosfera

Hermann Schmitz – Ciałosfera

Ciałosfera obejmuje takie ciałosferyczne poruszenia jak: ból, głód, oddychanie, strach, zadowolenie, afektywne stany dotknięcia przez uczucia oraz pragnienia. Jest niepodzielnie i bezpłaszczyznowo rozciągła jako „prewymiarowy (tzn. o niemożliwym do oznaczenia za pomocą cyfr wymiarze, np. nie trójwymiarowy) wolumen, posiadający dynamikę w swym ściskaniu i rozszerzaniu”1. Przykładem mogłoby być ciałosferyczne odczuwane wdychanie jako wyspa zlokalizowana na piersiach bądź brzuchu, w której zachodzą dwa antagonistyczne procesy: rozszerzanie i ściskanie, spowodowane wdychaniem i wydychaniem powietrza.

Jest więc cielesnym odczuwaniem własnego ciała, obejmującym wszystko, co można odczuwać w okolicy własnej bryły ciała, pozbawionym doznań płynących z pięciu zmysłów. „Statyczna organizacja tej dziedziny jest falowaniem niewyraźnych wysp, z niepodzielnie rozpościerającą się w pewnej absolutnej lokalizacji całości nierozciągłą rozległością absolutnego miejsca. Ta zaś dopiero wtórnie przeprowadzona jest przez kierunki i oddalenia motorycznego schematu bryły ciała”2. Ciałosfera jest zazwyczaj wypełniona wyspami mającymi charakter wolumenu. Nie posiadają one ograniczeń płaszczyznowych i nie dają się na płaszczyzny rozłożyć – są prewymiarowe. Przykładem takiego wolumenu może być „wolumen dźwiękowy, który przy wysokim gwiździe jest ostry i wąski, zaś przy głuchym gongu lub przy uderzeniu dzwonu – bardzo rozległy i miękki”3.

Ciałosfera jest nawarstwieniem rozmywających się wysp, które powstają, ewoluują i rozpadają się nie tworząc żadnych trwałych związków. Powstają i giną w pośpiechu, wyjątkami mogą być trwające w mniej lub bardziej stałej formie wyspy powstające w sferze oralnej, analnej, genitalnej oraz na stopach. Nie odgrywają one żadnej roli w percepcyjnym schemacie ciała, mają natomiast zasadnicze znaczenie dla powstawania odczuwanego schematu ciała. Wyspy ciałosfery mogą również istnieć poza ciałem. Przykładami mogą być bóle fantomowe oraz odczucia z amputowanych kończyn.

Charakteryzuje się dynamiczną jednością poprzez związek na przykład ze ściskiem, będącym efektem ściskania lub napięcia odczuwanego aktualnie, bądź jako odczucie, które jest nieobecne na przykład w stanach błogości lub zachwytu. Dynamiczna jedność jest zakotwiczeniem wysp ciałosfery, przejawia się w nierozdzielonych na wyspy, całościowych poruszeniach ciałosferycznych, takich jak zadowolenie, niezadowolenie, rześkość, znużenie, zmęczenie odczuwane ogólnie. Można zaliczyć tu również poruszenia towarzyszące gestom dumy lub skruchy, które ogarniają całą ciałosferę.

Schmitz wyróżnia całościowe i częściowe poruszenia ciałosferyczne. Całościowe zajmują całą ciałosferę, częściowe – miejsca poszczególnych wysp ciałosfery. Miejsca odczuwane ciałosferycznie mają charakter absolutny, są to miejsca ustalone niezależnie od relacji położenia i dystansu – relacji określających miejsca w systemie miejsc relatywnych. Właściwość tę można zaobserwować dla miejsc poszczególnych wysp ciałosfery, podczas reakcji na niespodziewane podrażnienie jakiegoś kawałka skóry. Nieprzyjemnym doznaniom swędzenia lub pieczenia, spowodowanym na przykład przez owada, towarzyszy zazwyczaj reakcja przepędzania bądź drapania w celu usunięcia przykrego doznania. Podrażnione miejsce na skórze jest nowo powstałą – lecz zupełnie jeszcze niereprezentowaną – wyspą ciałosfery w postrzeżeniowym schemacie ciała, której nie można by było znaleźć w relatywnym miejscu postrzeżeniowego schematu ciała. „To raczej owa wyspa bezbłędnie przyciąga niejako gotową do natychmiastowej ingerencji rękę, gdyż obie wyspy ciałosfery zostały już określone niezależnie od relacji położenia i dystansu poprzez miejsca absolutne, a te są nawzajem do siebie dostosowane”4. Dostosowanie owo zawdzięczamy motorycznemu schematowi ciała, z perspektywy którego „ręka oraz podrażnione miejsce są istotne nie jako oglądowo przedstawiane części bryły ciała, lecz jako wyspy ciała (Leibesinseln)5.

Całościowe zadowolenie ciałosferyczne może być wyraźnie wyodrębnione w przestrzeni. Dzieje się tak w przypadku brania kąpieli w wannie bądź opuszczenia pomieszczenia przesyconego stęchłym powietrzem. Wyodrębnienie to polega nie na relatywno-miejscowym oddzieleniu przez brzeg wanny – ponieważ prewymiarowy wolumen odczuwanej ciałosfery nie zawiera żadnych płaszczyzn ograniczających ją – lecz bazuje ono na „absolutno-miejscowym wyłanianiu się z otaczającej rozległości”6. W przypadku oddychania świeżym powietrzem człowiek „ma poczucie wolności, ponieważ w otwierającej się na niego rozległości może w odczuwalny sposób rozpościerać swą ciałosferę, nie stapiając się z otoczeniem, a raczej pozostając nadal w wyłonieniu miejscowym, wszelako bez względu na położenie i dystans”7.

Ścisk i rozległość – najważniejsze dynamiki ciałosfery zaznaczają się w jej przestrzennej organizacji. „Być ciałosferycznie znaczy być gdzieś pomiędzy czystym ściskiem a czystą rozległością, przy czym dopóki trwa świadome przeżywanie, nie można oderwać się całkowicie ani od ścisku, ani od rozległości”8. Stan ten według Schmitza wynika z zachodzenia na siebie dwóch antagonistycznych tendencji: ekspandującego rozszerzania oraz ściskania hamującego rozszerzanie i scalającego wyspy ciałosfery. Tworzą one razem witalny impuls przypominający parę, którą człowiek bucha podobnie jak kocioł. Ściskanie odpowiada w tym wzajemnym oddziaływaniu – naprężaniu, a rozszerzanie – nabrzmiewaniu. Mogą się one pobudzać nawzajem przez ich wzajemny antagonizm. Dochodzi wtedy do stanów nierównowagi. Nabrzmiewanie przeważa w rozkoszy drapania swędzącego kawałka skóry lub

w ekstazie płciowej, kiedy ściskanie hamuje i potęguje nabrzmiewanie aż do bólu9. Naprężanie przeważa w przypadku strachu i bólu, kiedy hamuje nabrzmiewający impuls ucieczki z absolutnego miejsca. W stanie względnej równowagi znajdują się naprężanie i nabrzmiewanie przy wydechu, lub przy wysiłku fizycznym, przy wspinaczce, podnoszeniu, lub ciągnięciu czegoś.

Związek pomiędzy naprężaniem i nabrzmiewaniem może być równoczesny i intensywny – na przykład przy wdechu, bądź też rytmiczny – jako fluktuacje naprzemiennej dominacji. Ból jest więc w tym sensie nierytmiczny, może jednak ulegać rytmizacji poprzez pauzy. W dostatecznie silnym strachu i rozkoszy rytm naprężania i nabrzmiewania jest bardzo wyraźny. Można go odczytać na przykład z „krzywej oddechu”. Absolutne ściskanie bądź rozszerzanie zachodzi gdy powiązanie w witalnym impasie jest tak luźne, że ściskanie lub rozszerzanie zostają częściowo odcięte. Przerażenie jest przykładem takiego odcięcia w postaci absolutnego ściskania. „Zostają mu zaoszczędzone męki związane ze strachem i bólem, jako że wymuszone ściskanie nie może już popaść w konflikt z nabrzmiewającym rozszerzaniem, które by nad nim dominowało. Ulga, wynikająca z nagłego pozbycia się jakiegoś kłopotu, zachwyt, gdy komuś robi się ciepło na sercu, „błogie uniesienie” w niewielkiej radości stanowią formy absolutnego rozszerzania, przy czym nie ma już żadnego naprężającego oporu, dzięki któremu potęguje się nabrzmiewanie, aby, jak w przypadku rozkoszy, odnieść w końcu tryumf”10.

W dynamice ciałosferycznej, oprócz impulsu witalnego, istnieje jeszcze inna forma pośrednicząca między ściskiem, a rozległością – kierunek ciałosferyczny. Przykładami wiodącego nieodwracalnie ze ścisku ku rozległości kierunku ciałosferycznego są wydech i spojrzenie. Kierunek ciałosferyczny ma zasadnicze znaczenie w zachowaniu motorycznym. Opiera się ono na schemacie motorycznym, zorganizowanym na bazie nieodwracalnych kierunków ciałosferycznych. Jednym z przejawów zachowania motorycznego jest „orientacja w układzie przestrzennym członków mających być w użyciu”11. Gdy chcemy odróżnić prawą rękę od lewej potrzebujemy punktu odniesienia w stosunku do którego coś jest na prawo lub na lewo.

Schmitz pisze : „Z perspektywy punktu zerowego motorycznego schematu ciała zdrowy człowiek z łatwością potrafi odszukać położone na peryferiach elementy swojego układu przestrzennego, niezbędnego do wykonywania skoordynowanych ruchów; gdzie wszakże znajduje się ten punkt z perspektywy owych peryferii? Nie sposób tego ustalić, w każdym razie nie bez trudu i w sposób ewidentny; poszukiwania nie wyjdą tutaj poza bezowocne dociekania”12. „Bezadresowość” punktu odniesienia w motorycznym schemacie ciała wynika z tego, iż schemat ciała określany jest opartymi na nieodwracalnych kierunkach ciałosferycznych odległościami. Mogą być one odczytywane tylko w jeden sposób, na przykład, że stopy są dalej niż kolana. „Tego punktu odniesienia nie da się odnaleźć w motorycznym schemacie bryły ciała – musi on więc pozostać jako postulowany dla motorycznej orientacji”13 – pisze Schmitz.

Każda płynna motoryka łącznie z gestami, polega na organizacji otaczającej przestrzeni w oparciu o motoryczny schemat ciała. „Ten, kto przy tańcu, przy pływaniu, przy grze na pianinie lub przy maszynopisaniu orientuje się jeszcze według położeń i dystansów, ten jest partaczem lub uczniakiem, który swych ruchów nie opanował w sposób wystarczający; mistrz pisze lub gra „w ciemno” na podstawie motorycznego schematu ciała”14 – zauważa Schmitz.

W dynamice ciałosferycznej, oprócz wymiaru ścisku i rozległości można wyróżnić jeszcze jeden wymiar, wyznaczany poprzez opozycję tendencji protopatycznej i epikrytycznej. Określenia te wprowadzone zostały przez neurologa Henry’ego Heada i pierwotnie służyły do rozróżniania rodzajów bólu. Schmitz odnosi je do wszelkich poruszeń ciałosferycznych, jak również do sugestii ruchu oraz charakterów synestetycznych, odczuwanych na własnym ciele, jak i postrzeganych w przedmiotach. Protopatyczność definiuje jako coś głuchego, coś, co jest rozmyte, niewyraźne, epikrytyczność zaś jest czymś szpiczastym, ostrym. „I tak np. swędzenie jest protopatyczne, łaskotanie zaś epikrytyczne, szczytowanie w orgazmie – epikrytyczne, z kolei rozpływanie się w seksualnej ekstazie protopatyczne. Ciężki, powolny chód czy ciemna samogłoska wykazują cechy protopatyczne, sprężyste podskoki i przeraźliwy dźwięk-cechy epikrytyczne”15.

Schmitz podobnie jak Husserl dokonuje rozróżnienia na bryłę ciała (Korper) – ciągłą, płaszczyznowo ograniczoną rzecz, którą zamieszkujemy oraz własne ciało (Leib) – złożenie duszy z bryłą ciała, „które obejmuje nie jakieś proste złożenie, lecz nakazuje myśleć o intymnej i ożywionej obecności człowieka w przestrzeni”16. Pod pojęciem bryła ciała rozumie stały obraz własnej bryły ciała, który każdy człowiek posiada. Obraz ten uzyskany jest na podstawie samoobserwacji oraz stałego dotykowego ujęcia siebie. Schmitz nazywa go „percepcyjnym schematem bryły ciała”. Zamykając oczy możemy wyobrazić sobie naszą własną bryłę ciała z bardzo dokładnym, ruchomym dostosowaniem do przyjętej pozycji. „Ten przedstawieniowy obraz reprezentuje zawsze rozciągłą bryłę ciała wraz z jego charakterystycznymi i dobrze znanymi częściami, których porządek i następstwo (również przy zmianach pozycji) pozostają niezmienne. Uporządkowanie tych części jest określone poprzez relacje odległości (Lage) oraz odstępu (Abstand). Odległości i odstępy są odczytywane na podstawie odwracalnych zależności. Ma to tę konsekwencję, iż są one równorzędnie określone dla obydwu swych członów: odstęp A od B pokrywa się z odstępem B od A, a jeśli A leży na prawo od B, to B leży na lewo od A”17.

O wiele ważniejszym systemem orientacji we własnej bryle ciała jest według Schmitza motoryczny schemat bryły ciała, czyli uporządkowana orientacja we własnej bryle ciała, przeprowadzona w oparciu o jego własne ruchy. Motoryczny schemat bryły ciała pozwala człowiekowi na aktywność, bez konieczności posiłkowania się obrazami o kierunkach i oddaleniach elementów jego ciała.

Tak ujęte ciało wraz ze wszystkimi omówionymi strukturami cielesności „różni się od ludzkiej bryły ciała, która z nim dzieli większy lub mniejszy obszar”18. Bryła ciała nie jest pierwotna, nie istnieje poprzez uformowanie fenomenów tworzących duszę człowieka. „Ciało to jest punktem skupienia oddźwięku i rozlicznych sił twórczych, ponieważ tu właśnie napierają wrażenia i przejmujące uczucia, które inspirują odpowiadające a przy tym samorzutne inicjatywy. Poza tym ciało (…) stanowi wspierający i zasilający fundament tworzenia ludzkiej osobowości”19.

1Tamże, s. 12.

2H. Schmitz, Ciało przedstawione a odczuwana bryła ciała, (w:) Ciało i dusza, red. B. Andrzejewski, WYDAWNICTWO POZNAŃSKIEGO TOWARZYSTWA PRZYJACIÓŁ NAUK, Poznań 1995, s. 83.

3H. Schmitz, Ciałosfera, przestrzeń i uczucia, s.13.

4Tamże, s. 15.

5H. Schmitz, Ciało przedstawione a odczuwana bryła ciała, s. 81.

6H. Schmitz, Ciałosfera, przestrzeń i uczucia, s. 16.

7Tamże, s. 16.

8Tamże, s. 16.

9 Psychologia Gestalt jeden ze sposobów „niezdrowej” relacji z obiektem określa mianem konfluencji. Zjawisko to polega nie niechęci, na stawianiu oporu wobec perspektywy przerwania relacji z obiektem, bądź zaprzestania realizowania jakiejś czynności. Jedną ze „zdrowych” konfluencji jest akt seksualny, od którego oczekujemy by trwał jak najdłużej.

10H. Schmitz, H. Schmitz, Ciałosfera, przestrzeń i uczucia, s. 19.

11Tamże, s. 19.

12Tamże, s. 19,21.

13H. Schmitz, Ciało przedstawione a odczuwana bryła ciała, s. 80.

14H. Schmitz, Ciałosfera, przestrzeń i uczucia, s. 21.

15Tamże, s. 22.

16H. Schmitz, Ciało przedstawione a odczuwana bryła ciała, s. 79.

17Tamże, s. 79, 80.

18Tamże, s. 86.

19Tamże, s. 86.